niedziela, 4 marca 2018

BASTARDY 2018

Już po raz piąty pora na moje coroczne filmowe podsumowanie - BASTARDY. W tym roku bardzo spójne z nazwą, bo tylko piątka z dziewiętnastu wyróżnionych aktorów otrzymała nominacje do Oscara. Cóż... z Akademii w ogóle by mnie wydalono, bo wśród wyłącznie białych nominowanych znajdują się zaledwie dwie kobiety. Nikogo nie zaskoczyło to bardziej ode mnie.

Jak co roku wprowadzam kilka zmian. 1). Uzasadnienia nominacji - nic mi obecnie nie sprawia większego bólu dupy jak pisanie. Postanowiłem nie cisnąć na siłę. Jak ktoś chce dopytać, niech pyta. 2). Brak nominacji w kilku stałych kategoriach - skoro nic mi nie przyszło do głowy, to wiadomo - nie cisnąć. 3). Nowa kategoria - Montaż jest rzeczą, na którą zwracałem szczególną uwagę w zeszłym roku. 

Nie zmienia się jednak zasada, że zanim nominacje, to:

Regulamin:
1. Wybór nominowanych opiera się wyłącznie na moim guście i kondycji psychofizycznej. Jakiekolwiek względy dyplomatyczno-polityczne nie wchodzą w grę. Lobbing ze strony wielkich wytwórni filmowych nie ma miejsca.

2. Celem zestawienia jest:
a) zaspokojenie księgowych ciągot autora
b) zainspirowanie czytelników do obejrzenia kilku interesujących filmów

3. Wśród nominowanych nie wyłania się "zwycięzców". Podobnie jak w Oscarach najciekawsze są same nominacje.

4. Pod uwagę brane są filmy które w mijającym roku miały premierę światową, kinową lub telewizyjną. 

5. Nacisk kładziony jest głównie na filmy anglojęzyczne doceniane przez takie gremia jak: Academy of Motion Picture Art and Science, BAFTA, FILM INDEPENDENT, AACTA, IFTA, BIFA, GOTHAM, GOLDEN GLOBES, SATELITES i FILM INDEPENDENT.


Zatem: po obejrzeniu stu dwudziestu sześciu filmowych premier roku 2017, posługując się starym powiedzeniem: "podoba mi się to, co mi się podoba", ogłaszam:


BEST PICTURE

BLADE RUNNER 2049 reż. Denis Villeneuve  Pytania pozostają te same: co nas wyróżnia na tle innych istot? Czym jest człowieczeństwo i jaki pierwiastek za nie odpowiada? Odpowiedź: Bunt. Do czasu zerwania jabłka z drzewa poznania byliśmy tylko idealnie posłusznym produktem. "Blade Runner 2049" to zachwycająco zinterpretowana Biblia. A z racji budżetu, to najbardziej ekstrawagancka produkcja 2017 roku.

CALL ME BY YOUR NAME reż. Luca Guadanigno

GOD'S OWN COUNTRY reż. Francis Lee

THE KILLING OF A SACRED DEER reż. Yorgos Lanthimos Zachciało nam się być bogami - decydować o życiu. Co się dzieje z naszą potrzebą władzy, kiedy mamy decydować o śmierci?

KING ARTHUR: LEGEND OF THE SWORD reż. Guy Ritchie Powodem, dla którego każdy mit ma wiele wersji, jest żywa materia opowiadania. Zadaniem opowiadającego było utrzymanie uwagi słuchacza i dostosowanie opowieści do jego potrzeb. Liczył się talent do przekazania historii, a nie próba złudnej, historycznej rekonstrukcji. Chwała Ritchie'mu, że zdecydował się na to pierwsze rozwiązanie. To jeden z dwóch filmów z 2017 roku, który obejrzałem dwa razy. Idealna rozrywka. 

PHANTOM THREAD reż. Paul Thomas Anderson

THREE BILLBOARDS OUTSIDE EBBING, MISSOURI reż. Martin McDonagh


DIRECTING


LUCA GUADANIGNO "Call Me by Your Name"

YORGOS LANTHIMOS "The Killing of a Sacred Deer"

DAVID LOWERY  "A Ghost Story" Jeśli spierdolił montażysta, to i tak powinienem winić reżysera, ale mam ogromną potrzebę docenić jego oryginalny koncept, który jakieś trzy iskierki dzieliły od powodzenia.

GUY RITCHIE "King Arthur: Legend of the Sword"

DENIS VILLENEUVE "Blade Runner 2049" Piąte Bastardy, trzeci raz Villeneuve. Mistrz.

BEST LEADING PERFORMANCE


STEVE CARELL "Last Flagg Flying"/ Battle of the Sexes" W rolach Carella najbardziej doceniam to, że najpierw odnajduje głęboko skrywane problemy bohaterów, a następnie gra wszystko, czym te problemy może przykryć - żarty, wymówki, wyparcie, rozwiązanie zastępcze... Rasowy aktor.

TIMOTHÉE CHALAMET "Call Me by Your Name"

DANIEL DAY-LEWIS "Phantom Thread"

COLIN FARRELL "The Killing of a Sacred Deer"

RYAN GOSLING "Blade Runner 2049"

CHARLIE HANNAM "King Arthur: Legend of the Sword" Niejednokrotnie trudniejszym zadaniem wydaje mi się wiarygodne zagranie nieskazitelnego lidera z koszyczkiem patetycznych odezw w każdej scenie, niż głęboko przeżyte, psychologiczne "płakałem, po tym jak mi umarł...".

SHIA LeBOUFF "Borg/McEnroe"

FRANCES McDORMAND "Three Billboards Outside Ebbing, Missouri"

JOSH O'CONNOR "God's Own Country" Byłem przekonany, że O'Connor jest wiejskim naturszczykiem. Będzie o nim głośno.

BEST SUPPORTING PERFORMANCE


SIMON RUSSELL BEALE "The Death of Stalin"

ARMIE HAMMER "Call Me by Your Name" Obecność Hammera wynika z tezy, że historia romansu nie miałaby takiej siły, gdyby jedno z ogniw było słabe. 

ETHAN HAWKE "Maudie" Jedna z najlepszych ról w karierze Hawke'a. Szorstki i troskliwy, małostkowy i opiekuńczy, agresywny i czuły. Mąż niepełnosprawnej malarki - tytułowa Maudie - to typ z czasów, kiedy uderzenie żony mieściło się w codziennej rutynie. Dobrze, że te czasy minęły, ale zachwyciła mnie umiejętność takiego miksowania zachowań.

BARRY KEOGHAN "The Killing of a Sacred Deer" 

LESLIE MANVILLE "Phantom Thread" To ona powinna dostać tegorocznego Oscara. Manville nic nie musi mówić, żebym wiedział, że wszystko rozumie i kontroluje.

TERRY NOTARY  "The Square" Performance Człowieka-Małpy to najbardziej pasjonujące minuty filmu.

SAM ROCKWELL "Three Billboards Outside Ebbing, Missouri"

BEN SAFDIE "Good Time" Film otwiera scena, w której psycholog policyjny bada inteligencję upośledzonego bohatera. Byłem pod ogromnym wrażeniem umiejętności reżysera, który doskonale poprowadził niepełnosprawnego aktora. Szczęka mi opadła, kiedy zorientowałem się, że aktor jest zupełnie sprawnym człowiekiem, a do tego jednym z reżyserów filmu. Ta rola to wydarzenie na miarę Leo w "Co gryzie Gilberta Grape'a?".

ALEXANDRU SECAREANU  "God's Own Country"


MICHAEL STHULBARG "Call Me by Your Name" Historia zna przypadki, kiedy aktor za jedną scenę dostawał nominację do Oscara, a nawet go zdobywał. Sthulbarg powinien był dołączyć do tej grupy. 

"I'll Follow U" Award
W tym roku nikt nie wpadł mi na tyle w oko, żebym zaczął śledzić jego karierę.

"Somethin' Series" Award
Odcinki "Mindhuntera" reżyserowane przez Finchera i kilka seksownych scen w nierównym  "American Gods" to za mało, żeby kogoś tu wyróżnić.

EDITING

Dylan Tichenor "Phantom Thread" - Tichenor nie tylko idealnie dopasował rytm filmu do bohaterów, ale tak zszył sceny, że spór o to, co w tym filmie wydarzyło się, a co było tylko fantazją będzie obiektem najciekawszych dyskusji. Bo choć zwróciły moją uwagę pięknie poskładane sceny jazy samochodem, to w tej dziedzinie wyróżnienie należałoby się (nieudanemu) "Le Fidèle".

Yorgos Mavropsaridis "The Killing of a Sacred Deer"

Joe Walker "Blade Runner 2049" -  Walker montuje filmy Steve'a McQueena i Denisa Villneuve'a. Obecnie to mój ukochany montażysta.

James Herbert "King Arthur: Legend of the Sword" - Sekwencję egzekucji obejrzałem z siedemnaście razy...


ICON
a już najbardziej w tej kategorii wyróżnienia nie mogę wymyślać, jeśli samo się nie nasuwa.


A za 13 godzin, po raz dwudziesty z rzędu, obejrzę na żywo Oscary. I takie to życie.

środa, 14 lutego 2018

OSCARY 2019 - paper power

Ja i Donatella Versace mamy nie tylko podobny kolor włosów, ale zastanawiamy się nad tym co wiosną 2019 będzie się nosić, a nie co tej wiosny kupić.

Dlatego OSCARY 2019 zrobimy w końcu o kobietach.

BEST PICTURE:

1. "FIRST MAN" reż. Damien Chazelle


Projekt z gatunku "all or nothing" czyli biografia Neila Armstronga, który jako pierwszy stanął na księżycu. Podstawowe ryzyko jest takie, że projekt na papierze jest do bólu oscarowy - ponowne spotkanie reżysera "La La Land" z gwiazdorem Goslingiem przy biografii amerykańskiego bohatera - a takie projekty często okazują się niewypałami. Ale... Chazelle jest ambitnym i utalentowanym reżyserem, a Ryan Gosling piekielnie zdolnym aktorem. A mimo 6 Oscarów dla "La La Land" (w tym dla Chazelle'a), z powodu błędnego odczytania werdyktu, film postrzegany jest jako największy przegrany, co może zaowocować "spłaceniem długu" Akademii w postaci triumfu "First Man" i Goslinga. Zwłaszcza w obliczu ponownej rywalizacji z kolejnym filmem reżysera "Moonlight".

2. "WIDOWS" reż. Steve McQueen


Po triumfie "12 years a slave" Steve McQueen powraca z kolejnym filmem. Rzecz dzieje się współcześnie w Chicago. Czterech przestępców zostaje zabitych. Pozostawiają swoje żony i rodziny w dupie i z długami. Kobiety opracowują plan, żeby z tej dupy wyjść. I co z tego oscarowo wynika? Ano siła kobiet. W wakacje pośmiejemy się na żeńskiej wersji "Ocean's 11", a zimą Wdowy urządzą nam z dupy jesień średniowiecza.

3. "IF BEALE STREET COULD TALK" reż. Barry Jenkins


Zdobywca Oscara za "Moonlight" ekranizuje powieść Jamesa Baldwina (obecnie można ją kupić za ziko, za rok o tej porze będzie po 35...). Lata 70-te, Harlem, młodzi narzeczeni, on zostaje niesprawiedliwie oskarżony o gwałt, ona (w ciąży) podejmuje walkę, aby oczyścić go z zarzutów i wydobyć z więzienia.
Barry Jenkins ponownie zetrze się w walce z Damienem Chazellem. Ostatnio wygrał. Ale widziałem po dwa filmy obydwu i mam poczucie, że za sukcesem filmu Jenkinsa stoi w większej mierze przypadek, dlatego tym razem wróżę mu przegraną. Ale nie w samych nominacjach...

4. "BACKSEAT" reż. Adam McKay


Afera polityczna, korupcja, Christian Bale gra vice prezydenta Dicka Cheney'a, Amy Adams jego żonę... Adam McKay znakomicie opowiedział mi o kryzysie finansowym w "The Big Short", nie mam podstaw, żeby uważać, że kolejną nic-mnie-nieinteresującą sprawę opowie mi równie pasjonująco.

5. "THE KIDNAPPING OF EDGARDO MORTARA" reż. Steven Spielberg


Spielberg na faktach (pomocy!!!) o religii (alarm!!!).
Bolonia, XIX wiek, służąca chrzci 6-letniego żydowskiego chłopca w tajemnicy przed jego rodzicami. Sprawa wychodzi na jaw. Chłopiec - zgodnie w obowiązującym ówcześnie prawem państwa kościelnego, zostaje odebrany rodzicom, ponieważ Żydzi nie mogą wychowywać chrześcijan. Drżę na myśl jaką sztampę tu Spielberg odpierdoli. Ale nominację dostanie. Tak jak za tegoroczne, banalne i płaskie "The Post".

Pięć tytułów na dzisiaj wystarczy.

BEST ACTOR

Ryan Gosling "The First Man"


Transakcja wiązana z "Best Picture", albo film dostaje obie nominacje, albo żadnej. Na papierze, rok przed rozdaniem, rola Neila Armstronga przyniesie Ryanowi Goslingowi Oscara.

Christian Bale "Backseat"



Za rolę w poprzednim filmie McKay'a - "The Big Short" - Bale dostał zasłużoną nominację. Nie widzę powodu, dla którego nie miałby dostać kolejnej. Zwłaszcza z taką kupą charakteryzacji.

Steve Carell "The Women of Marwen"



Robert Zemeckis ekranizuje niezwykłą biografię, na podstawie której nakręcono kilka lat temu dokument "Marwencol". Mark Hogancamp doświadczył w 2000 roku brutalnej napaści. Dziewięć miesięcy leżał w śpiączce. Obrażenia mózgu wyczyściły mu pamięć. Brak funduszy nie pozwolił Hogancampowi poddać się terapii. W swoim ogrodzie rozpoczął budowę miniaturowego belgijskiego miasteczka z okresu II WŚ. Instalację "zaludnił" lalkami przedstawiającymi jego i jego bliskich. Po pewnym czasie świat zainteresował się jego sztuką.
Nie wierzę, że Zemeckis nakręci piękny film, bo jest słabym reżyserem. Widziałem jednak kilka ról Carella i uważam, że postaci, które przechodzą żałobę lub głęboką traumę, gra mistrzowsko.

Stephan James "If Beale Street Could Talk"



Młody, nieznany czarnoskóry aktor, który gra główną rolę w najnowszym filmie Barry'ego Jenkinsa ("Moonlight"). Jego bohater - Fonny - zostaje fałszywie oskarżony i zamknięty w więzieniu. Dokładnie kogoś takiego w tym miejscu mi trzeba - Stefana.


Jonah Hill "The Ballad of Richard Jewell"
Amerykańska biografia. Jonah Hill gra strażnika, który w czasie Igrzysk w Atlancie zgłosił zagrożenie bombowe i pomagał w ewakuacji ludzi. W późniejszym czasie został uznany za jednego z podejrzanych i pochopnie oszkalowano go w mediach. Z pewnością jest to materiał na oscarową rolę. Biorąc pod uwagę, że reżyserem jest Ezra Edelman - zdobywca Oscara za pełnometrażowy dokument o sprawie O.J. Simpsona - sam film może powalczyć w ważniejszych kategoriach.


BEST ACTRESS

Amy Adams "Backseat"



Oscar dla Amy Adams zapisany jest od dawna w gwiazdach. Nie jest znany tylko tytuł filmu i rola. W tym roku Adams gra żonę vice prezydenta - w tej roli Christian Bale - w politycznej, intryganckiej łamigłówce McKay'a. Może to właśnie jest ten rok, kiedy wygra.


Viola Davis "Widows"
Moim zdaniem zeszłroczne umieszczenie Violi Davis w kategorii aktorek drugoplanowych za film "Fences" (wygrana), było częścią planu, który zakłada, że za rolę w "Widows" dostanie Oscara za rolę pierwszoplanową i zostanie pierwszą czarnoskórą aktorką, która dostała dwa Oscary. Jestem przekonany, że po premierze filmu zostanie odpalona kampania "tylko jedna czarnoskóra aktorka dostała Oscara za pierwszoplanową rolę i to prawie 20 lat temu! ile taka sytuacja może trwać!!!".

KiKi Layne "If Beale Street Could Talk"



Nieznana nikomu Kiki Layne gra główną rolę kobiecą w opowieści z Harlemu Barry'ego Jankinsa. Narzeczony Tish zostaje niesłusznie zamknięty w więzieniu, a ona - w ciąży i bez środków do życia - podejmuje batalię w imię sprawiedliwości. Dzisiaj mogę jej tę nominację dać.


Felicity Jones "On the Basis of Sex" 



Siła kobiet. Felicity Jones w biografii charyzmatycznej, słynącej z liberalnych poglądów sędziny amerykańskiego Sądu Najwyższego - Ruth Bader Ginsburg. Film ma fatalną reżyserkę - Mimi Leder - ale w wojnie Hollywood vs. Trump (oraz paru innych) wydaje się działem nie do zignorowania.


Claire Foy "First Man"



Pół metra za każdym amerykańskim bohaterem stoi jeszcze większa bohaterka - jego żona. Po roli królowej w "The Crown" Claire Foy jest gorąca jak wulkan, toteż zagranie żony Armstronga (Ryana Goslinga) może w zupełności wystarczyć, żeby dostać pierwszą nominację.


BEST SUPPORTING ACTOR

Steve Carell "Backseat" / Sam Rockwell "Backseat"


Trzy scenariusze w jednym okienku, bo nie wiem jak wiatr zawieje. Jeden z tych dwóch panów powinien być nominowany. Czy będzie to Sam Rockwell (ufam, że za rok będzie już "zdobywcą Oscara"), któremu w politycznej intrydze Adama McKay'a przypadła rola Georga Busha? Czy może Steve Carell, który już w "The Big Short" dał dziki popis i raczej nie przypadnie mu epizod? Istnieje scenariusz, w którym Carell dostaje dwie nominacje w jednym roku, a przegrywając z Ryanem Goslingiem dostaje "Oscara pocieszenia" właśnie za rolę z "Backseat". Może być jeszcze tak, że i Rockwell i Carell dostaną nominacje choć są z jednego filmu...


Kyle Chandler "First Man" / Corey Stoll "First Man"
Podobna sytuacja jak okienko wyżej. Jakiś facet będzie musiał wspierać Goslinga w tym locie na księżyc. Pytanie który bardziej...

Russell Crowe "Boy Erased"



Wydaje mi się, że w roli pastora poddającego swojego syna terapii konwersyjnej (pray the gay away) Russell może odpiąć wrotki i zesramy się z emocji.

Guy Pearce "Mary, Queen of Scots"
Nie wierzę w to, że Saoirse Ronan jako Maria Stuart, ani Margot Robbie jako Elżbieta I dostaną nominacje do Oscara. Wypowiadam jednak życzenie, żeby - grający tam nie wiem kogo - Guy Pearce dostał swoją pierwszą nominację do Oscara.

J.K. Simmons "The Front Runner"
Pod koniec lat 80-tych Prezydentem Stanów Zjednoczonych mógł zostać Gary Hart, ale skandal związany z pozamałżeńskim romansem pogrzebał jego kandydaturę. William Dixon był szefem kampanii Harta i to właśnie jego gra J.K. Simmons. Może na nominację starczy...


BEST SUPPORTING ACTRESS

Cate Blanchett "Where'd You Go, Bernadette"
Cate Blanchett w roli matki porzucającej 15-letnią córkę? W sam raz na nominację.

Nicole Kidman "Boy Erased"



Nicole już od kilku lat przymierza się do drugiego Oscara. Teraz, razem z Russellem Crowe, zagrają małżeństwo, które postanowiło wyegzorcyzmować z syna gejostwo. Po której stronie tęczy stanie Kidman nie wiem, ale ma efektowną charakteryzację, na pewno będzie płakała i łatwo tej nominacji nie odpuści.

Jackie Weaver "Widows"
Z klanu żon-wdów po przestępcach z nowego filmu Steve'a McQueena potrzebuję co najmniej jeszcze jednej nominacji, żeby pokazać siłę filmu o kobietach. Jackie Weaver, która swoją pierwszą nominację dostała za rolę głowy całej przestępczej rodziny w "Animal Kingdom", nadaje się znakomicie.

Póki co dodawanie jakiegokolwiek nazwiska do tej listy jest dla mnie loterią.

poniedziałek, 12 lutego 2018

15F_w_R18

Dla odpoczynku w nierównej walce, jaką jest próba obejrzenia serialu "Altered Carbon", który mógłby nosić tytuł "Artificial Shit", postanowiłem zrobić listę filmów na które czekam w tym roku.

Tym razem 15 tytułów:

15. "Mary, Queen of Scots" reż. Josie Rourke. 
Saoirse Ronan gra Marię Stuart a Margot Robbie królową Elżbietę. Wiarę, że nie będzie to kostiumowa kupa mam małą, ale chcę obejrzeć.

ruda Margo, ruda Sorsza

14. "Where'd You Go, Bernadette"
reż. Richard Linklater. 
Matka 15-letniej Bee zniknęła. Bee postanawia jej szukać. Jakoś szczególnie mnie to nie interesuje, ale jeśli mamę Bernadettę gra Cate Blanchett, w obsadzie jest Kristen Wiig, a reżyseruje Linklater, to film jak najbardziej może powalczyć o przyszłoroczne nagrody.

no photo yet

13. "Piercing" reż. Nicolas Pesce. 
"Piercing", czyli historię o tym, jak mąż i ojciec opuszcza dom i udaje się w delegacje, a tak naprawdę planuje zameldować się w hotelu i zamordować przypadkową prostytutkę, kusi mnie z powodu źródła - to ekranizacja powieści Ryu Murakamiego, którego "Dzieci ze schowka" bardzo chciałbym przeczytać, a nigdzie nie mogę ich dostać. "Piercing" to chyba słaby film, ale ufam, że jeśli główną rolę gra Christopher Abbot, to nie może być aż tak źle.



12. "Galveston" reż. Mélanie Laurent. 
Pierwszy z filmów na liście reżyserowany przez aktorów. Powieść, na podstawie której Laurent zrobiła swój film, jest banalną opowiastką o umierającym na raka płatnym mordercy, który wspomina ucieczkę z nastolatką po jednej z krwawych afer. Kusi mnie obsada - Ben Foster i Elle Fanning oraz wiara, że Laurent opowie tę sztampową historię w bardzo subtelny sposób.

Ben Foster wygląda jak zawsze, Jak zawsze dobrze.

11. "Mute"
reż. Duncan Jones. 
Na "Mute" czekam już ponad rok (zeszłoroczna lista). Czy było warto przekonam się za 10 dni.

tutaj trailer

10. "Backseat"
reż. Adam McKay. 
Polityczne rozgrywki mało mnie interesują, ale skoro bawi się w nie reżyser "The Big Short", a w obsadzie ma Christiana Bale'a jako vice prezydenta, oraz Steve'a Carella, Sama Rockwella i Amy Adams to mamy do czynienia z potężnym oscarowym graczem.

po lewo Amy Adams, po prawo Christian Bale, dupa anonimowa

09. "First Man" reż. Damien Chazelle. 
Jak tu nie czekać na film, który ma ogromną szansę przynieść Ryan'owi Goslingowi pierwszego Oscara? Ponowne spotkanie Goslinga z reżyserem "La La Land" ma na celu opowiedzenie historii Neila Armstronga, który jako pierwszy człowiek przespacerował się po księżycu. A na dokładkę Claire Foy w roli pani Armstrongowej.

lasso na Oscara

08. "Boy Erased"
reż. Joel Edgerton. 
W tym roku aktorzy reżyserują na całego. Edgerton ekranizuje pamiętnikarską powieść o synu pastora, który zostaje poddany radykalnej terapii mającej na celu zmianę jego orientacji seksualnej. Głównego bohatera gra utalentowany Lucas Hedges, a jego rodziców Russell Crowe i Nicole Kidman. Tu może się zadziać.

jedna z tych osób to Nicole Kidman

07. "Wildlife" reż. Paul Dano. 
Aktor Paul Dano <3 zadebiutował jako reżyser. Na tegorocznym Sundance pokazał kameralny dramat, w którym chłopiec obserwuje rozpad małżeństwa swoich rodziców. Matkę, która odchodzi do innego, gra Carey Mulligan <3, a ojca Jake Gyllenhaal <3. Czego chcieć więcej?


06. Annihilation reż. Alex Garland. 
Podobnie jak na "Mute", na "Unicestwienie" czekam już ponad rok. Powieść zaostrzyła mój apetyt, a trailer ze strzelającą z karabinu Portman jest intrygujący. Już niedługo...

tutaj trailer

05. "Widows" reż. Steve McQueen. 
Fabuła, która opowiada o tym jak radzą sobie wdowy po zabitej grupie kryminalistów, nie stanowi centrum mojego zainteresowania. Ciekawi mnie głównie czy McQueen będzie w stanie po oscarowym sukcesie "12 years a slave" powrócić do kina bardziej autorskiego oraz czy Viola Davis zrealizuje swój niecny plan i zostanie pierwszą w dziejach czarnoskórą aktorką, która zdobędzie dwa Oscary.
no photo yet


04. "The Death and Life of John F. Donovan" reż. Xavier Dolan. 
Anglojęzyczny debiut Dolana opowiada o młodym aktorze, który wspomina jak przeszło dziesięć lat wcześniej korespondował z telewizyjnym gwiazdorem i jak z tego powodu tamten zginął. Do niedawna gwiazdami obsady były Natalie Portman i Jessica Chastain, ale kilka dni temu reżyser poinformował świat, że tę drugą musiał w montażu ściąć... Szkoda.

to nie jest zdjęcie z filmu...

03. "Vox Lux" reż. Brady Corbet. 
Czwarty film w zestawieniu reżyserowany przez aktora, ale ten aktor ma na koncie obłędny debiut reżyserski jakim jest "The Childhood of a Leader", więc apetyt mam ogromny. Historię przypadkowego sukcesu piosenkarki pop miała początkowo zagrać Rooney Mara, ale zastąpiła ją... Natalie Portman, więc mam wrażenie, że w tym roku będę oglądał filmy głównie z nią. A piosenki do filmu pisze Sia.
no photo yet

02. "The Sisters Brothers" reż. Jacques Audiard. 
Anglojęzyczny debiut popełni również jeden z moich ukochanych europejskich reżyserów - Audiard. Na warsztat bierze intrygującą w warstwie narracyjnej powieść o braciach - łowcach głów - na Dzikim Zachodzie. Kocham sposób budowania metafor przez Audiarda, toteż nie mogę doczekać się jego ekranizacji. Zwłaszcza, że w obsadzie Joaquin Phoenix, John C. Reilly, Riz Ahmed i Jake Gyllenhaal. 

no photo yet

01. "The Favourite" reż. Yorgos Lanthimos. 
A co mnie obchodzi, że tym razem Lanthimos kręci dramat kostiumowy, którego akcja toczy się w Anglii na początku XVIII wieku na dworze królowej Anny? Co mnie obchodzi, że gra Emma Stone, Rachel Weisz i Olivia Coleman? Nic. Filmy Lanthimosa mogę oglądać dniami i nocami. W piekielne, absurdalne kółko.
no photo yet
no photo yet
no photo yet
no photo yet
no photo yet
no photo yet

sobota, 25 listopada 2017

OSCARY 2018 - writing harassment [work in progress]



Wrzucam, bo już prawie grudzień za oknem. Z czasem będę uzasadniał. Wszystko, co mogło się łączyć, choćby dalekim skojarzeniem, z napastowaniem seksualnym, poszło precz - nie wybroni się w tym roku Kate Winslet czy Judi Dench.

UPDATE: 22.01.2018 - Dzień przed nominacjami, my finale offer.

BEST PICTURE

1. „The Shape of Water” dir. Guillermo del Toro
2. „Three Billboards outside Ebbing, Missouri” dir. Martin McDonagh
3. „Dunkirk” dir. Christopher Nolan
4. „Call Me By Your Name” dir. Luca Guadagnino
5. „Lady Bird” dir. Greta Gerwig
6. „Get Out” dir. Jordan Peele
7. „The Post” Steven Spielberg
8. „Mudbound” Dee Rees

9. „The Florida Project” dir. Sean Baker
_______________________________
“Darkest Hour” dir. Joe Wright
„Phantom Thread” dir. Paul Thomas Anderson
„I, Tonya” dir. Craig Gillespie

BEST DIRECTOR
1. Guillermo del Toro "The Shape of water"
2. Christopher Nolan "Dunkirk"
3. Martin McDonagh „Three Billboards outside Ebbing, Missouri”
4. Greta Gerwig "Lady Bird"
5. Jordan Peele "Get Out"

BEST ACTOR IN A LEADING ROLE
1. Gary Oldman “Darkest Hour”
2. Daniel Day-Lewis “Phantom Thread”
3. Timothée Chalamet “Call me by your name"
4. James Franco “The Disaster Artist”
5. Daniel Kaluuya ”Get Out"
____________________
Tom Hanks “The Post”

BEST ACTRESS IN A LEADING ROLE
1. Frances McDormand “Three Billboards outside Ebbing, Missouri”
2. Saoirse Ronan “Lady Bird”
3. Sally Hawkins “The Shape of Water”
4. Margot Robbie “I, Tonya”
5. Meryl Streep “The Post”
______________________________
Jessica Chastain “Molly’s Game”
Emma Stone “Battle of the Sexes”

BEST ACTOR IN A SUPPORTING ROLE
1. Sam Rockwell “Three Billboards outside Ebbing, Missouri”
2. Willem Dafoe “The Florida Project”
3. Armie Hammer “Call Me By Your Name”
4. Richard Jenkins “The Shape of Water”
5. Woody Harrelson “Three Billboards outside Ebbing, Missouri”
______________________________________

BEST ACTRESS IN A SUPPORTING ROLE
1. Allison Janney “I, Tonya”
2. Laurie Metcalf “Lady Bird”
3. Octavia Spencer "The Shape of water"
4. Hong Chau “Downsizing”
5. Mary J. Blige “Mudbound”
_______________________________
Lesley Manville “Phantom Thread”
Catherine Keener “Get Out” 

poniedziałek, 21 sierpnia 2017

OSCARY 2018 - sierpniowe wieloryby

W deszczowe, sierpniowe niedzielne popołudnie porzucam rozmyślania typu "dlaczego "The Amazing Adventures of Kavalier & Clay" Chabona nie została przetłumaczona, bo przecież Każdy chce ją przeczytać", albo obejrzenie ósmego filmu w ten weekend i decyduję się napisać pierwsze zdanie posta dotyczącego ewentualnych oscarowych nominacji w następnym roku. Towarzyszy mi dość irracjonalna nadzieja, że napiszę jeszcze dziś całego posta, a nawet obejrzę ten ósmy film, chociaż wiem, że czekają mnie jeszcze trzy rozmowy telefoniczne. Równocześnie jestem pod wrażeniem, że potrafię konstruować zdania wielo- wielokrotnie złożone. (Co zdaje się nie jest wyczynem, w odróżnieniu do pisania zdań prostych, konkretnych i treściwych.) Może to efekt czytania Faulknerowskich strumieni świadomości, a może jestem zwyczajnie leniwy.

Czy możemy uznać, że wstęp mamy?

To ja może przejdę do meritum. I nie chodzi tu wcale o to, że jak się myje zęby 3 minuty, to ludzie zaczynają mówić, że jest dużo lepiej. Chociaż mówią.

Aktorki.

Jeśli nie nastąpi ogólnoświatowy koniec świata, to dwie z dziesięciu nominowanych aktorek zdobędą w przyszłym roku Oscary za role. "Które?! Które?!" i "Chcę się z tobą masturbować" - skandują internetowi czytelnicy. "Już odpowiadam" i "W tej chwili jestem zajęty" - piszę ja.

BEST ACTRESS IN A LEADING ROLE

1. JESSICA CHASTAIN "Molly's Game"


Od momentu kiedy padła informacja, że Chastain zagra główną rolę w debiucie reżyserskim Aarona Sorkina - jednego z nielicznych scenarzystów, których nazwisko jest marką ("The Social Network", "Moneyball", "Steve Jobs") - stała się dla mnie liderką tego wyścigu. Dwukrotnie nominowana Chastain jest rewelacyjną aktorką, która nominacji powinna mieć już co najmniej z pięć. Wydaje mi się, że Hollywoood doskonale wie, że należy jej już dać Oscara. Trailer, który ukazał się kilka dni temu potwierdza jak bardzo możliwy jest taki rozwój wydarzeń. Trailer tutaj.

Sytuacja na dalszych pozycjach o tyle się dla mnie komplikuje, że żadna z kolejnych potencjalnych kandydatek nie stanowi dla mnie gwarantowanej nominacji. Prawdopodobnie dlatego, że znakomitych ról znowu będzie więcej jak okienek na nominacje.

2.  KATE WINSLET "Wonder Wheel"


Nie ma jeszcze obszernej prasy przemawiającej za tym, że Winslet będzie ponownie nominowana do Oscara, ale nie ma żadnej, która mówi, że tak nie będzie. I nie trzeba ogromnej wiedzy, żeby wyobrazić sobie sytuację, w której Winslet, grając główną rolę u Woody'ego Allena, zbiera koszyk nagród (jak Blanchett kilka lat temu). Winslet Oscara już ma, ale raczej nikt nie zakwestionuje faktu, że może mieć dwa.


3. ANNETTE BENING "Film Stars Don't Die in Liverpool"


Nauczony doświadczeniem poprzednich lat, w których jesienią zdawało się, że "tym razem Bening dostanie tego Oscara", a nie dostawała nawet nominacji, umieszczam wieloletnią pretendentkę do tytułu "Najlepszej aktorki" na 3 pozycji. Ponownie na papierze wszystko wygląda znakomicie - Bening gra realną hollywoodzką gwiazdę - zdobywczynię Oscara Glorię Grahame - a film opowiada o potężnym skandalu jaki wywołał jej czwarty ślub z jej własnym pasierbem z czasów drugiego małżeństwa (ponieważ mieli romans odkąd miał 14 lat). Część krytyków już się zachwyca. Być może tym razem nie będzie... tak jak zawsze.

4. MERYL STREEP "The Papers"


Kimmel prowadząc tegoroczną galę oscarową żartował, że "z przyzwyczajenia wpisujemy ją na listę". To jest wkurzające. Zwłaszcza kiedy dotyczy to - jak ostatnio - roli raczej przeciętnej i nawet efekciarskiej. Ale to Meryl Streep więc jestem w stanie przyjąć, że jeśli gra autentyczną osobę (podobnie jak Bening - też o nazwisku Graham, ale bez "e"), dziennikarkę, która poszła na wojnę z rządem, a partneruje jej Tom Hanks i reżyseruje Spielberg, to może odpalić taką petardę, że będę trzymał kciuki, żeby dostała czwartego. (coż by to był za scenariusz, gdyby w trakcie tej samej gali Day-Lewis i Streep odebrali po czwartym Oscarze!)

5. JENNIFER LAWRENCE "mother!"


Za dwa tygodnie powinniśmy wiedzieć czy najnowszy thriller Aronofsky'ego, który będzie miał premierę na festiwalu w Wenecji to petarda czy niewypał. Trailer (tutaj) jest znośny, a przecież wiadomo, że Lawrence i za gorsze filmy potrafiła dostać nominację ("Joy").

_______________________________________
A teraz zaczyna się prawdziwa zabawa czyli zestaw ról, którym jedynie silna kampania i wsparcie prasy pomoże się przebić:

6. Frances McDormand "Three Billboards Outside of Ebbing, Missouri"

Wystarczy obejrzeć trailer (tutaj), aby mieć pełne przekonanie, że McDormand w roli matki cisnącej policję o wyjaśnienie sprawy morderstwa jej córki jest znakomita. Nie wiem czy fakt, że znakomitość Frances jest oczywista, a film utrzymany jest w szyderczo-ostrym tonie pomaga czy szkodzi wywalczeniu kolejnej nominacji.

7. Carey Mulligan "Mudbound"

Hit Sundance. Opowieść o amerykańskich weteranach  II WŚ, którzy wracają na farmę w Mississippi i zmagają się z rasizmem. Mulligan jest ponoć wspaniała, a druga nominacja należy się jej jak psu buda, ale przy takiej konkurencji tylko silna kampania, która położy nacisk, że jest to niezależny film (a zawsze taki jeden w zestawieniu musi być) w dodatku wyreżyserowany przez kobietę koloru (Dee Rees) może Mulligan umieścić w pierwszej piątce.

8. Judi Dench "Victoria and Abdul"

Przypuszczenie, że Judi Dench dostaje kolejną nominację za zagranie po raz kolejny królowej Wiktorii (dwadzieścia lat temu była liderką wyścigu za "Jej wysokość Panią Brown", ale przegrała) - tym razem epizodu dotyczącego przyjaźni z młodym Hindusem - jest tak oczywiste, że aż podejrzane. Tylko dlatego wypchnąłem Damę Judi z pierwszej piątki. Trailer Tu.

9. Diane Kruger "In the Fade"

Kobieta, którą gra Kruger, traci w zamachu bombowym męża i syna. W odwecie sama zostaje terrorystką. Bardzo ciekawi mnie ten film i podejrzewam, że rola Kruger może być bardzo dobra (trailer tu). Ale za oceanem nawet Złota Palma, którą dostała, może nie zapewnić jej takiego sukcesu, jak nazwiska wszystkich pań powyżej.

10. Emma Stone "Battle of the Sexes"

Kto wie, może zagranie tenisistki Billie Jean King, która stacza pojedynek na korcie z Bobbym Riggsem i pokazuje całemu światu, że "facet" nie oznacza "lepszy", będzie najlepszą rolą w karierze Stone (trailer tu). Ale jeśli właśnie dostało się Oscara, pod którym nie wszyscy podpisaliby się rękami i nogami, to trzeba się mocno napracować, żeby w ogóle dostać nominację rok później. Na drugą statuetkę (z rzędu tylko raz się zdarzyło) nie ma co liczyć. Przecież nikt sobie nie zarzuci, że jest coś jej winien. Zwłaszcza gdy Chastain i Bening nie mają żadnej.

Ufff... 10 nazwisk! Co to będzie???

Nie wiem dokładnie co będzie w styczniu, ale wiem, że po tych kilku linijkach tekstu i kilku wykonanych połączeniach, zrobiła się 22ga... Filmu ósmego na pewno nie obejrzę...


BEST ACTRESS IN A SUPPORTING ROLE

1. LESLEY MANVILLE (film Paula Thomasa Andersona jeszcze bez tytułu)


Strzelam w ciemno, ale nie do końca na oślep. Lesley Manville kilka lat temu zagrała docenioną przez krytyków rolę w filmie Mike'a Leigh "Another Year", ale nie udało jej się wywalczyć nominacji. Nie wiem jaką postać gra u boku Daniela Day-Lewisa w najnowszym filmie Paula Thomasa Andersona, ale obstawiam,  że może zgarnąć wszystko.

2. MICHELLE WILLIAMS "The Greatest Showman"


Gdyby Williams miała dostać nominację za pokazywany w Cannes najnowszy film Todda Haynesa "Wonderstruck", to już by o tym mówiono. Dlatego obstawiam, że dostanie kolejną nominację za śpiewanie u boku Hugh Jackmana w musicalu "The Greatest Showman" (trailer tu). A jeśli okaże się doskonała, to kto wie, może i wygra?

3. HONG CHAU "Downsizing"/KRISTEN WIIG "Downsizing"

 

Marzy mi się, żeby to Kristen Wiig, którą uwielbiam, dostała swoją pierwszą aktorską nominację za rolę w filmie, który może być jednym z tytułów walczących o najważniejszą statuetkę. Krytycy jednak już dziś trąbią, że prawdziwym objawieniem będzie prawie zupełnie nieznana Hong Chau, a coś mi się zdaje, że obie nie wywalczą nominacji.

4. MELISSA LEO "Novitiate"


Melissa Leo, podobnie jak Patricia Clarkson, jest boginią kina niezależnego. Obie zbudowały sobie opinię nieszablonowych aktorek, które podejmują się grania w niekomercyjnych projektach. I dzięki nim te projekty zyskują sławę. "Nowicjat" jest właśnie tego typu niezależnym przedsięwzięciem. Rzecz dzieje się kręgu zakonnic mieszkających w Watykanie. Melissa Leo gra matkę przełożoną. Krytycy zachwyceni. Ta rola może oznaczać kolejną nominację. Trailer tu.

5. KRISTIN SCOTT THOMAS "Darkest Hour"


Kilka razy przejechałem się na typowaniu Scott Thomas do nominacji (nie dostała kolejnej od czasu "Angielskiego Pacjenta"), dlatego usadzam ją dziś na piątej pozycji. Bo przecież jeśli film, w którym Winstona Churchilla gra Gary Oldman, a jego żonę Klementynę właśnie Scott Thomas okaże się sukcesem, to przecież nie można jej pominąć w nominacjach. W takim układzie możliwe jest nawet, że ona tę statuetkę zgarnie. Trailer tu.

____________________________________________

Pod kreską mógłbym wypisać dwadzieścia nazwisk - jak to zwykle bywa w pejzażu ról drugoplanowych - ale nie służyłoby to niczemu innemu jak powiedzeniu, że wiem, że są. Wymienię zaledwie dwa:

6. NICOLE KIDMAN The Killing of a Sacred Deer"/ NICOLE KIDMAN "The Beguiled"/ KIRSTEN DUNST "The Beguiled"
Nicole Kidman przeżywa swój aktorski renesans, po długim okresie botoksowego zlodowacenia. W Cannes dostała specjalną nagrodę, bo pokazała się w aż czterech nowych tytułach, a do tego celebruje właśnie swój triumf w związku z rolą w serialu "Big Little Lies". Mnie na powrót jeszcze nie oczarowała, ale nie widziałem wszystkiego. Z resztą, nie ważne co mnie, ważne co "oni na to". Tak czy inaczej, jeśli Akademia zechce docenić wysiłek Kidman, będzie musiała wybrać tylko jedną rolę (bo tak mówi regulamin). Czy będzie to ta w najnowszym filmie genialnego Greka Yorgosa Lanthimosa (trailer tu) czy może jednak ta u Sofii Coppoli (trailer tu)? Z drugiej strony pojawia się moja kolejna wątpliwość, związana z faktem, że jeśli Akademia zechce docenić najnowszy film Coppoli (nagrodzonej w Cannes za reżyserię), to z tego, co mi wiadomo, najlepiej ocenia się tam rolę - nigdy nie nominowanej - Kirsten Dunst. Taki mały Gordyjski węzełek tu się wytworzył... a skoro znamy metodę jego rozwiązania, to panie grzecznie czekają pod kreską nominacji, w nadziei, że Akademia go nie zastosuje.

Jako że dochodzi północ, udam się na zasłużony spoczynek w ocean czerwonej satyny (zaczynam majaczyć. grafomańsko poetyzuję na temat posiadania czerwonej pościeli). Rano dołożę fotki i kto wie...

A na deser wyznanie - gdybym dzisiaj rozdawał aktorskie nominacje na podstawie filmów, które obejrzałem w tym roku, to ze trzy powędrowałyby do "Króla Artura: Legendy Miecza" Guy'a Ritchiego. Sam nadal nie mogę w to uwierzyć.

poniedziałek, 1 maja 2017

OSCARY 2018 - Licho nie śpi

Orientowanie się w sytuacji geo-politycznej nigdy nie było moją mocną stroną. W zasadzie nie posiadam takiej strony, dlatego nie wiem czy rezygnując z nieuprawianego porannego joggingu na rzecz sporadycznie uprawianego bloggingu, celebruję Święto Pracy czy wstąpienie Polski do Unii Europejskiej. No nie wiem. Ale ufam, że dzielenie się refleksjami dotyczącymi dziewięćdziesiątego rozdania nagród Amerykańskiej Akademii Filmowej - które będzie miało miejsce za dziesięć miesięcy - ma w sobie coś z pracy w wymiarze europejskim. Ba, światowym. 

Temat przyszłorocznych zmagań otwieram kategoriami dotyczącymi wyłącznie panów aktorów. Powód jest zasadniczy - jest ich dużo, a ja jeszcze kilka rzeczy chciałbym dzisiaj zrobić. Oczywiście bez wychodzenia z domu.

No, to przystąpmy do kuli kryształowej...:

BEST LEADING ACTOR

1. Gary Oldman "Darkest Hour" 


Joe Wright ("Pokuta", "Anna Karenina") nakręcił film, którego akcja rozgrywa się na początku II WŚ. Churchill vs. Hitler te sprawy... Churchilla gra Gary Oldman (na zdjęciu powyżej, tak) nienagrodzony Oscarem aktor o dużej renomie, dlatego bez względu na to jak nierównym reżyserem jest Wright, czyni go to liderem tego wyścigu. Mam nadzieję, że tylko na papierze i tylko na ten moment...

2. Daniel Day-Lewis "Untitled Paul Thomas Anderson Project" 


O drugim wspólnym projekcie Paula Thomasa Andersona i Daniela Day-Lewisa nadal nie wiadomo za wiele. Akcja rozgrywa się w Londynie lat 50-tych ubiegłego wieku. W środowisku modowym. Day-Lewis zajmuje się projektowaniem odzień dla rodziny królewskiej. Film nie ma jeszcze tytułu. Nie jest on jednak potrzebny, aby założyć, że Day-Lewis będzie mocnym kandydatem do pobicia kolejnego oscarowego rekordu - zostania pierwszym aktorem płci męskiej, który zdobędzie 4 Oscary za role. Panowie mają już historię owocnej współpracy - 10 lat temu, za ich wspólny film "Aż poleje się krew" Day-Lewis odebrał drugiego Oscara w karierze. Na marginesie dodam, że była to jedna z najwybitniejszych kreacji w dziejach kina.

3. Matt Damon "Downsizing"


Przez cały zeszłoroczny sezon nagród Matt Damon oklaskiwał Casey'a Afflecka, który zagrał w wyprodukowanym przez niego "Manchester by the sea". Klaskał kumplowi, który zagrał rolę, z której sam zrezygnował! A ja zastanawiałem się, czy Damon  gdzieś tam głęboko nie myśli sobie "A ja za rok powiem...". No bo przecież wie, że skoro zagrał główną rolę u jednego z ukochanych reżyserów Akademii, i że skoro premierę mają przed Gwiazdką, to będzie walczył o Oscara. Potencjał jest - trzech aktorów z filmów Payne'a nominowanych było w głównej kategorii, sam Damon ma na koncie trzy aktorskie nominacje - poniekąd zasłużył sobie. Jeśli będzie petarda, to kto wie...

4. Hugh Jackman "The Greatest Showman" 


Casus Aktora nagrodzonego Złotym Globem za Musical/Komedię. Czyli nominacja z powodu składowych. 1. Jackman ma za sobą kasowy sukces "Logana" - filmu, za który nie można dostać Oscara, ale dobra prasa jest. 2. Przy rozdawaniu Złotych Globów Jackman prawdopodobnie nie będzie miał silnego konkurenta w swojej kategorii, co sprawi, że wygra i będzie mógł się pokazać-podziękować (co można potraktować jako casting na laureata Oscara). Tym samym dostanie na tyle silnego promocyjnego kopa, że wypchnie jakiegoś dramatycznego aktora i w ramach różnorodności w kategorii, wywalczy swoją drugą nominację do Oscara. A jeśli to kogokolwiek obchodzi, to Jackman gra P.T. Barnuma - amerykańskiego przedsiębiorcę, który w XIX w. zrewolucjonizował przemysł rozrywkowy. 

5. Idris Elba "The Mountain Between Us"/ Joaquin Phoenix "You Were Never Really Here"

 

Piąte okienko dedykuję pozycjonowaniu. Otóż niektórzy aktorzy nie ułatwiają - grają więcej jak jedną ważną rolę w sezonie i nie do końca wiadomo, na którą z nich położą promocyjny nacisk i w jakiej kategorii.
Idris Elba przeszedł do historii, jako pierwszy aktor, który zdobył nagrodę Stowarzyszenia Amerykańskich Aktorów, ale NIE dostał za nią nominacji do Oscara. To oznacza duuuży dług Akademii. Po drugie - w zestawieniu nie mamy jeszcze aktora rasy innej jak kaukaska (co z tego, że Elba jest Brytyjczykiem...). Po trzecie - film opowiada o dwójce rozbitków z katastrofy lotniczej, którzy muszą przetrwać w zaśnieżonych górach. Partneruje mu Kate Winslet. Nie, cofam to, fabuła może nie mieć najmniejszego znaczenia...

O nominację walczy również Joaquin Phoenix. Ponieważ jest aktorem tej klasy, że o każdej jego roli mówi się w kontekście ewentualnych nagród, a Oscara - jeszcze - nie ma. Na ile jego pierwsza tegoroczna premiera, w której gra weterana wojennego próbującego wyciągnąć młodą dziewczynę z ciemnego burdel-biznesu, okaże się szansą na statuetkę, dowiemy się w przeciągu miesiąca, ponieważ najnowszy film wspaniałej Lynne Ramsey jest w głównym konkursie w Cannes.

________________________________________

Sześć nazwisk za nami, a lista pretendentów się nie kończy.

Jake Gyllenhaal usiadł na wózku inwalidzkim, aby zagrać ofiarę zamachu bombowego w czasie Bostońskiego Maratonu w 2013 roku (na faktach autentycznych, ale bomby w filmie były nieprawdziwe). Premiera "Stronger"w końcu września. Jakaś szansa jest...


Kreskę chciałoby się postawić na Tomie Hanksie, któremu przez ostatnich szesnaście lat nie udało się przebić i wywalczyć szóstej nominacji. Coś mnie jednak ta pokusa drażni, jakby chciała czujność uśpić. W tym roku Hanks gra dziennikarza Washington Post, który prowadzi wojnę z rządem w sprawie ujawnienia dokumentów Pentagonu. Reżyseruje Steven Spielberg, a partneruje mu Meryl jakaśtam Streep. No i jak mu odpuścić szanse w wyścigu???


Prędzej odpuszczę Armie Hammer'owi, który zagrał w cacku z Sundance - "Call me by your name". Filmu w reżyserii Guadagnino nie mogę się doczekać, ale wątpię żeby historia wakacyjnego romansu pomiędzy studentem a synem profesora, który zaprosił bohatera na wakacje do swojego domu we Włoszech, zrobiła furorę w czasie sezonu nagród. Wierzę za to, że może się przyczynić do wzrostu popytu na brzoskwinie i rozpropagować ciekawą erotyczną grę.


Dziesiątym i - póki co ostatnim w tej kategorii - nazwiskiem będzie Carell. Nominowany wcześniej za rolę schizofrenicznego mordercy milionera w "Foxcatcher", zawalczy w tym roku o drugą nominację. Razem z nagrodzoną w tym roku Emmą Stone grają u reżyserów "Little Miss Sunshine". Tegoroczny "Battle of sexes" opowiada historię tenisowego pojedynku jaki rozegrał się w 1973 pomiędzy liderką rankingu Billie Jean King a eks-Mistrzem i kobieciarzem Bobbym Riggsem. Niewykluczone, że Carell'owi opłaci się bardziej zawalczyć w kategorii drugoplanowej.

a skoro o niej mowa...

BEST ACTOR IN A SUPPORTING ROLE
bez obrazków, bo filmy w powijakach...

1. Idris Elba "Molly’s Game" 
Z powodów, o których wspomniałem wyżej Idris Elba plasuje się u mnie na szczycie zestawienia. Jego druga tegoroczna premiera to opowieść na faktach przedstawiająca kulisy przekrętów w rozgrywkach pokerowych. Główną rolę gra Jessica Chastain, a jako reżyser debiutuje uznany scenarzysta Aaron Sorkin ("the Social Network", "Steve Jobs"). Aktorzy z filmów Sorkina od lat walczą o najważniejsze nagrody. Chastain może mieć za dużą konkurencję, Elba może wygrać ten mecz.

2. Ed Harris "Mother!"

Role w filmach Darrena Aronofsky'ego dużo większe uznanie przynosiły aktorkom (Ellen Burstyn nominacja, Natalie Portman Oscar) niż aktorom (zero), ale zaryzykuję, że wybitny aktor Ed Harris może zmienić ten stan rzeczy. W kameralnym thrillero-dramacie zagra z Jennifer Lawrence i Michelle Pfeiffer. Będzie na kogo patrzeć. Ale jak na razie zdjęcia nie mam...

3. Alec Baldwin "Downsizing"

Nie mam pojęcia kogo i co gra Alec Baldwin w "Downsizing", ale mam poczucie, że szansy na docenienie aktora, którego największą rolą ostatnich miesięcy jest parodiowanie Donalda Trumpa w najpopularniejszym amerykańskim programie rozrywkowym, Akademia sobie nie odmówi.
Znowu fotek nie mam...

4. Jason Mitchell "Mudbound" 

A teraz pora na brutalną szczerość. "Mudbound" to opowieść o dwóch weteranach II WŚ, którzy wracają na farmę w Mississippi i zmagają się z... rasizmem. Film odniósł sukces na Sundance i jest tegorocznym niezależnym czarnym koniem wyścigu (zawsze musi być jeden taki tytuł). W dodatku wyreżyserowała go kobieta koloru - Dee Rees. Jason Mitchell wcześniej zagrał w "Straight Out of Compton", a w tym roku w "Kongu: Wyspie czaszki". Nie wiem co gra w "Mudbound", ale w obrazku nominowanych siedzi jak pantofelek na nóżce Kopciuszka.

5. Woody Harrelson "The Glass Castle" 

Uginam się podpowiedziom innych blogerów i na ostatniej pozycji umieszczam Woody'ego Harrelsona, który w opowieści o ekscentrycznej rodzinie gra ojca alkoholika, który prowokuje swoje dzieci do nieprzestrzegania społecznych reguł. Ciekawe czy to będzie coś wielkiego, czy coś "jak zawsze"...
___________________________________________________________

Całkiem sporo zagranicznych kolegów zakłada, że swoją trzecią nominację zdobędzie Michael Shannon za rolę w "The Current War". Film opowiada o wyścigu Thomasa Edisona z Georgem Westinghousem nad wprowadzeniem żarówki do produkcji przemysłowej. To taki film, gdzie dużo znanych osób gra dużo znanych osób np. Edisona Cumberbatch, tego drugiego Shannon, a Nicholas Hoult Teslę. Moim zdaniem te filmy się nie udają (patrz: "Geniusz" z Firth'em i Law)...

Podobnie jak Idris Elba, o swoją drugą nominację w tym roku zawalczy Joaquin Phoenix. W filmie "Maria Magdalena" reżyserowanym przez twórcę "Lion:Droga do domu" tytułową rolę zagrała Rooney Mara, a w rolę człowieka z "Pasją" - Jezusa - wcielił się Phoenix. Do tej pory nie odnotowano nominacji do Oscara za tę rolę dla żadnego z jakiejś trzydziestki aktorów, którzy ją zagrali. Czy tym razem może być inaczej? Czy materiał porównawczy jest za mały czy może target zbyt starotestamentowy???

No i pozostał jeszcze Steve Carell za "Battle of the Sexes", o którym wyżej wspomniałem, że pojawić się może również w tej kategorii.



No dobrze, zażyłem rozrywki i pasji w dniu wolnym od pracy. Dochodzi południe. Podobno starsze osoby zmieniają się na powrót w dzieci. Mam wolne lecz nie myślę o  seksie, a o spaniu. Czy wkraczam w osławioną smugę cienia?????